środa, 11 stycznia 2017

[booktour] Kasie West "Chłopak na zastępstwo"

Hej!
 
Oto kolejny booktour w którym wzięłam udział, organizowany przez jakże wspaniałą Martę ze Znajdź wymarzoną książkę. Dziękuję za organizacje całej akcji i parę miłych chwil z „Chłopakiem na zastępstwo”. :)
Czasem każdy potrzebuje odpoczynku od ciężkich książek, pełnych zagadek i komplikacji, poruszających bardzo ciężkie tematy lub bardzo się ciągnących. Czasem po prostu nie ma czasu na czytanie, kiedy to szkoła czy praca pochłania większość naszego czasu. A czasem po prostu chce się poczuć odrobinę ciepła i słońca w mroźną zimę (którą osobiście uwielbiam). Każdy z tych powodów jest dobry, aby sięgnąć po „Chłopaka na zastępstwo”, czyli książkę idealną na lato i nie tylko. Jednak czy warto i czy ta prosta książka spełniła moje wymagania?
 
Gia przypomina ideał. Popularna, przewodnicząca szkoły, na wspaniałe przyjaciółki i przystojnego chłopaka. Wszystko jednak się psuje, gdy Bradley zrywa z nią zaraz przed studniówką. By nie wyjść na kłamczuchę przed przyjaciółkami (szczególnie Jules, która jest do niej uprzedzona), które miały po raz pierwszy zobaczyć jej ukochanego wpada na genialny pomysł. Zawsze może przecież Bradley’a kimś zastąpić…
Opis fabuły, jak i sama książka ma bardzo fajny klimat jak z amerykańskich komedii romantycznych. Każdy pewnie oglądał lub kojarzy film gdzie idealna dziewczyna z chwili na chwilę wplątuje się w sieć intryg i kłamstw, które musi rozwiązywać. I każdy wie, że zazwyczaj takie filmy kończą się dobrze. I to jest właśnie główna wada- schematyczność. Czytelnik od razu może przewidzieć jak to się skończy. Bohaterowie są typowi główna bohaterka, jej  idealna rodzina, przyjaciółki, z czego jedna jest ta zła, chłopak, nawa przyjaciółka… Takich postaci jest mnóstwo i choć sympatyczne szybko wypadną z głowy.
Coś jednak wyróżnia te książkę, mianowicie poruszenie bardzo aktualnego tematu, jakim jest uzależnienie od mediów społecznościowych, podleganie ocenie i zdaniu osób, których nawet nie znamy. Temat ten jest poruszony dość obszernie, bohaterka na naszych oczach się zmienia, jednak jest to według mnie za szybka, zbyt gwałtowna zmiana, która nie rzuca się aż tak w oczy, jednak wszyscy ją zauważają.
– Jak mierzymy dziś naszą wartość? Liczbą lajków, które otrzymał nasz post, tym, jak wielu mamy znajomych czy ile zebraliśmy retweetów? Czy w ogóle wiemy, co tak naprawdę myślimy, dopóki nie przedstawimy naszych myśli w sieci i nie dowiemy się od innych ile ich zdaniem są warte?
Jeszcze jeden temat w książce bardzo mi się podobał, mianowicie podkreślenie, że ideałów nie ma. Choć Gia na pierwszy rzut oka przypominała dziewczynę marzeń, w środku była pusta, wszystkie emocje tłumiła w sobie, ignorowała problemy, udawała, że nie istnieją. Jej przyjaźnie były powierzchowne, nie umiała się wygadać, powiedzieć wszystkiego.
Nietrudno skłonić Cię do śmiechu. Przychodzi ci to z łatwością. Bardziej mnie ciekami, co kryje ise za tym uśmiechem. Nie musisz być nieustająco idealna.
(Kotu książka bardzo się spodobała)
A teraz właśnie o przyjaciółkach, a raczej o ich braku. Choć niby znaczyły dla bohaterki bardzo dużo, pojawiły się ledwie parę razy. Relacja między nimi nie była widoczna, a ich postaci były tak jednowymiarowe, że nawet nie mogłam zapamiętać ich imion. Według mnie były stworzone na siłę, tylko do określownego celu, który szybko spełniły i zniknęły ze sceny. Jedynie Jules, „ta zła” rzuciła mi się bardziej w oczy, jednak uważam, że i jej rolę można było bardziej rozszerzyć, ponieważ jej problemy zostały przedstawione bardzo pobieżnie mimo, że według mnie były bardzo istotne.
Rodzina Gii również przedstawiona jest pobieżnie, choć ich rola była bardzo ważna. Szczególnie brata Gii, który jako jedyny wprowadzał jakiś powiew świeżości w schematycznej powieści. Rodzina Gii stanowiła edynie kontrast do zwariowanej rodzinki zastępczego chłopaka, którego siostra, Bec, choć schematyczna była moją ulubioną postacią, bardzo charakterną, a jednocześnie sympatyczną.
Mimo wszystkich wad nie mogę powiedzieć niczego złego o stylu pisania autorki, który naprawdę jest taki przyjemny, lekki, taki bardzo… letni? Powieść czytała mi się bardzo szybko, idealnie w zapracowanym, szkolnym okresie.
 – Coś się stało?
 – Wszystko w porządku.
 – A wiesz, że te słowa to najczęściej powtarzane kłamstwo w naszym języku?
Pomimo paru wad uważam, że „Chłopak na zastępstwo” to bardzo fajna, luźna lektura, do przeczytania na raz, nie do szczególnego zapamiętania i analizowania, lecz tego nikt od niej nie wymaga. Z pewnością jeszcze kiedyś sięgnę po książki tej autorki, szczególnie pewnie w okresie letnim. Książkę polecam do prostego relaksu, bez większych refleksji, a jednak przyjemnego.
Moja ocena- 6/10
 
Żyjcie!
Snowflake

13 komentarzy:

  1. Słyszałam już sporo pozytywnych opinii i chociaż trochę odrzuca mnie ta schematyczność, ten taki znany wątek, to kto wie, może kiedyś sięgnę po książkę, tak dla relaksu, na czytelnicze rozluźnienie. Chociaż już teraz podejrzewam, jak się zakończy, to może akurat będę miała dużą przyjemność z jej czytania? :)
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie na recenzję książki "Apokalipsa".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie "Chłopak na zastepstwo" również specjalnie nie zachwycił. To była słodka powieść, ale trochę płytka i jakby sztuczna, brakowało mi klimatu. Na pewno poruszone przez autorkę tematy były ważne, jednak ich przedstawienie nie do końca mnie przekonało. Uważam, że "P.S. I Like You" Kasie West jest o wiele lepsze i tę książkę mogę polecić ci z czystym sumieniem, za to "Chłopak na zastepstwo" nie wyróżnia się niczym specjalnym.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję zdecydowanie sięgnąć po "P.S. I Like You", bo połączenie stylu pisania autorki z tym ciekawym pomysłem na fabułę może być naprawdę przyjemny :)

      Usuń
  3. Oooo, w tle widzę tę poschizowaną ksiązkę Rowell xD <3
    Nie, nie, nie. Książka kompletnie nie dla mnie.
    Nienawidzę obyczajówek, a już z wątkiem romantycznym - ble.
    Więc rozumiesz, że podziękuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczego nie przegapisz. ;) Poschizowana książka Rowell już za mną. :D

      Usuń
  4. Za książkami tego typu...obyczajówka z wątkiem romantycznym, schematyczną historią oraz bohaterami...jednak ta książka ciekawi mnie od dawna :/ Nie wiem czemu XD Myślę, ze po prostu czasem warto oderwać się od fantastyki i przez to mam teraz ochotę na coś luźnego, do poczytania na raz...i przez to planuję kupić sobie tę książkę przy następnych zakupach :D Mega podobają mi się grzbiety polskich książek tej autorki xD
    Jakie fajne zdjęcie...na około zimne i tu BAM! Gorąca okładka "Chłopaka na zastępstwo" xD O i Rowell..jak miło ;') Kijem nie tknę xD
    Buziole :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pochwałę zdjęcia dziękuję. Też uważam, że to idealna książka do odpoczynku. :)
      Sama nie spodziewałam się, że będę czytała Rowell, bo "Fangirl" kompletnie mi się nie podobało, ale co dziwne "Nie poddawaj się" było ok. :)

      Usuń
  5. Miałaś podobne wrażenia co moja przyjaciółka - przeczytała, była całkiem zadowolona klimatem, ale już do książki nigdy nie powróci ;)

    Bardzo Ci dziękuję za recenzję i za uczestnictwo w Book Tourze :D
    Recenzję już dodałam na mojego bloga w zakładce o Chłopaku... ;)

    Ściskam mocno :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooo lubię takie książki więc chyba by mi się spodobała!
    melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja siostra bardzo chciała przeczytać tę książkę. Natomiast ja raczej bym wolała na chwilę obecną coś innego, ale przyznam, że chętnie przeczytałabym w przyszłości taką lekką książkę.

    Pozdrawiam Oliwia :") Zjadam Szminkę

    OdpowiedzUsuń
  8. Od czasu do czasu lubię czytać takie książki, więc możliwe jest, że po nią sięgnę :D.

    Buziaki:*,
    ksiazkowezamieszanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo słyszałam opini na temat tej książki, może sama po nią sięgnę i wyrobię własne zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam i mi się podobała. Dla mnie fajna, przyjemna książka, która szybko się czyta. :)

    OdpowiedzUsuń